marca 30, 2015

Pracownia krawiecka, czyli kulisy powstawania mojego szyciowego pokoju

Im bliżej końca, tym bardziej czuję, że to moje szycie - przez powstanie szyciowego pokoju - wchodzi w nowy wymiar. Bardziej poważny. Jak szyłam przytulona z maszyną do innego miejsca, to miałam poczucie, że zawsze mogę wszystko zwinąć i przestać szyć, jakby mi się znudziło. No, ale skoro się nie nudziło do tej pory i nie widać, aby się znudziło to chyba szyć już będę? Tak przynajmniej założyliśmy.....

Chciałam mieć swoje miejsce, gdzie mogłabym bez ograniczeń rozłożyć się z szyciowymi akcesoriami. Cieszyłam się jak dziecko, kiedy podjęliśmy rodzinną decyzję, że będę szyć w miejscu do tego przeznaczonym. Cieszę się nadal, bo od dzisiaj nie muszę się przejmować, że dzwoni dzwonek do drzwi a ja mam na wejściu rozłożone wykroje i tkaniny. Z drugiej strony wciąż mam taki dyskomfort, że na moją zabawę poświęcony został cały pokój, który mógłby być wykorzystany na......no właśnie na co?

Prawie 10m2 z oknem i drzwiami, które teraz są moim szyciowym pokojem, do niedawna był pokojem gościnnym. Z nazwy takim był i z zastosowania też. Teraz jest szyciowy a gościnny powstał w innym miejscu, tzn. został połączony z pokojem, który służy do pracy. Przenieśliśmy do gabinetu sofę i w razie konieczności ugoszczenia kogoś na noc,  będzie w nim miejsce do spania.  Rozwiązanie idealne koncepcyjnie a i w praktyce też ta zmiana wydaje się być sensowna. Każda przestrzeń jest wykorzystana praktycznie. Do tej pory pokój gościnny był i stał używany jedynie od wizyty jednych gości do wizyty drugich gości.

Urządzenie pokoju szyciowego - zadanie łatwe i trudne zarazem. Łatwe, bo urządzić pokój to sama przyjemność. Trudne, bo musiałam wykorzystać zasoby meblowe, który już w nim były oraz wszystko przeorganizować tak, aby zrealizować całą metamorfozę jak najmniejszym kosztem. Nie chciałam wydawać jakiś mega pieniędzy na urządzenie przestrzeni do szycia. Miało być praktycznie, ładnie i tanio. Dodatkową trudnością był sam pokój, jego przestrzeń a w zasadzie skos, który zajmuje ponad 1/2 powierzchni użytkowej.

Wcześniej ściany w tym pokoju miały kolor złamanej bieli, czyli niby białe, ale jednak nie :) Chciałam je odświeżyć. Wykorzystałam do tego celu szarą farbę, która została po malowaniu pokoju córki jakiś czas temu. Żeby nie było tak zwyczajnie jedną ścianę postanowiłam zmienić tapetą, którą wypatrzyłam w jednym ze sklepów - zmienia kolor w zależności od tego, z której strony i pod jakim kątem na nią się patrzy. Przybiera barwę bardziej fioletową lub srebrną czy szarą. Lubię ją :)


W szyciowym pokoju chciałam mieć bardzo dwie rzeczy - duuuuży stół aby móc wygodnie odrysowywać wykroje i ciąć materiały oraz pojemne szafki na tkaniny i wszystkie szpargały, które przez te kilkanaście miesięcy zdążyłam zgromadzić. Swoją drogą nie wiedziałam, że mam tego wszystkiego tak dużo do momentu przenosin z pokoju do pokoju :) 

Pokój niemały, bo 3,4m x 3,2m, ale.....ma skos taki, że ciężko się pod nim poruszać. Przestrzeń bez skosu to raptem 3,4mx1,1m. Reszta mało funkcjonalna. Po wielu nieprzespanych nocach i setkach wykonanych rysunkach oraz Waszych podpowiedziach zdecydowałam. Nie będzie stołu pod ścianą w tzw. elkę, nie będzie stołu na środku, do którego i tak miałabym ograniczony dostęp z każdej strony przez mój skos. Będzie stół - możliwe duży - do którego dostęp będzie z trzech stron. Od stołu odchodzić będzie niewielki blat, na której będzie stała maszyna i na którym będę szyć. Wymierzone, zrealizowane.


Zamówiłam płytę meblową o wymiarach 130x180cm, która stanowi blat stołu oraz mały blacik o wymiarach 50x100 cm pod maszynę, który przylega do dużego blatu. Podstawę stołu stanowią komody, które były na wyposażeniu pokoju i musiałam je wykorzystać. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie, bo blat dzięki temu stabilnie leży a ja mam świetny dostęp do szafek z każdej z trzech stron. Świetnie wykorzystana przestrzeń pod blatem. Jestem z tego rozwiązania niezwykle zadowolona.


Komody wykorzystane za podstawę do blatu a w pokoju zrobiło się jakoś tak pusto....brakowało mi też miejsca na drobiazgi. Nowych szafek kupować nie chciałam, tym bardziej, że ceny takowych w sklepie są szalone a poza tym byłby kłopot dopasować kolorystycznie do istniejących komód. Postanowiliśmy z Moonszem, że meble wykonamy sami. Pomiary, pomiary i moja twórcza praca zaowocowała takim rysunkiem przyszłego mebla.


Z rysunku niewiele widać, ale są to dwie komody, które po złączeniu miały tworzyć literę L. Idealne miejsce na nie pod skosem i na ścianie z oknem. Narysowałam jak umiałam a Moonsz załamał ręce....na chwilkę. Usiadł wieczorkiem, rozpisał wszystko tak, aby można było zamówić odpowiednie elementy. Ja złożyłam zamówienie w firmie, która zajmuje się docinaniem i okleinowaniem płyt meblowych na wymiar a potem to już.....ciężka praca monterska :)

Moja rola podczas montażu to "podaj, zabierz, odkurz, wynieś, przynieś....". Całość prac fizycznych wziął na siebie Moonsz. Dzielnie skręcał, pasował, montował. W efekcie powstał taki oto regał wypełniający pustą przestrzeń pod skosem. Jest w nim miejsce na gazetki, książki, drobiazgi, dodatki - na wszystko, co niezbędne do szycia. Muszę jeszcze się w nich zorganizować, ale już są i mogę rozpakować mój zgromadzony szyciowy dobytek. 

Dodatkowo w tym pokoju swoje miejsce znalazła długa szafka, która wcześniej służyła jako podstawa pod telewizor. Teraz jest siedziskiem a w zasadzie będzie - zamówiłam już gąbkę tapicerską, uszyję pokrowiec, położę na szafkę i będzie można już niedługo na niej usiąść :) Ta szafka - siedzisko jest dla moich dzieci, które lubią towarzyszyć mi podczas twórczych prac przy maszynie.

Jestem pod wrażeniem, bo w tym niewielkim pokoju, mimo tak wielu mebli, udało mi się wygospodarować jeszcze miejsce na manekin. Nie mam go jeszcze, ale kiedyś zamierzam mieć, więc miejsce już jest i czeka :) Ach, i za drzwiami będzie jeszcze jeden regał z półkami. Elementy na niego są i czekają na montaż. Zabrakło nam już jednak sił, więc po kilku dniach regeneracji zabierzemy się za skręcanie. Potem jeszcze firanka, zasłonki, dodatki.....Nie mogę się doczekać aż skończymy. Niemniej jednak pokój już jest i.....



....teraz to już zabieram się do szycia :)





Miłego dnia

39 komentarzy:

  1. Wow! Wow! Wow! Ale super!! :)
    Aż 'zazdraszczam' ;)..
    Życzę genialnych pomysłów i radości z ich realizacji na nowej drodze szyciowej! :) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że Ci się podoba. Ja jestem zadowolona i naprawdę czuję, że teraz będzie mi się przyjemniej tworzyło:)

      Usuń
  2. Bosssko! Póki co nie zanosi się na przeprowadzkę i nie mam możliwości zaaranżowania nowej pracowni, ale Twoje przenosiny, plany i organizacja tak mi zapłodniły wyobraźnię, że mam już w w głowie wizję pracowni przyszłości :-)
    Bardzo to sprytnie wszystko urządziłaś. Jeszcze lustro na ścianie by się przydało na przyszłościowe Twoje uszytki dla siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo miałam napisać ;) Że brakuje mi lustra. No i jeszcze wspomnianego manekina :D
      Reszta super - i brawo za własne meble!! :)

      Usuń
    2. Sonata, MamaMi - dziękuję. Z lustrem nie mam ciśnienia, bo zaraz za drzwiami mam duuuuuże, więc w samym szyciowym pokoju nie będzie, ale na pewno jakbym nie miała w bliskiej odległości to bym o nim pomyślała:)

      Usuń
  3. Widzę,że mamy bardzo podobne pokoiki szyciowych rozkoszy : ). U mnie też skos,w który za każdym razem muszę przydzwonić głową,ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia i może jak już się tam zainstaluję na dobre to schylanie głowy w pewnych momentach wejdzie mi w krew ; ). A jak nie,to będę pracować w kasku,hi,hi. Też zamierzam pod tym nieszczęsnym skosem umieścić półki i szafeczki : ). Piękną masz pracownię : ). Pozdrawiam i miłego szycia życzę : ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, ja też w ten skos za każdym razem przydzwaniam głową:) Dasz wiarę, że w projekcie to pomieszczenie miało być łazienką? Nie wyobrażam sobie:)

      Usuń
  4. Super! Masz fantastyczny pokój! A zasłonki albo rolety koniecznie uszyj sama, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś ;) Jesteś niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasłonek ani rolet jeszcze nie uszyłam, bo.......nie znalazłam odpowiedniej tkaniny :) Oglądam, przeglądam w miejscowych sklepach i nic mi nie leży....Dziękuję :)

      Usuń
  5. Masz fantastyczną pracownię! Pięknie to wymyśliłaś :) Zasłonki albo rolety na okna koniecznie uszyj sama, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś ;) Cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tu się tak powtarzam, bo chciałam tylko napisać, jak bardzo mi się podoba Twój pokój :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna pracownia! Też byt taką chciała. Może kiedyś... Jak już wreszcie będę młoda, piękna i bogata:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errata dziękuję :) kto wie, może to kiedyś będzie szybciej niż myślisz? W każdym razie życzę tego :)

      Usuń
  8. Ale Ci zazdroszczę takiego Przytulnego kącika! Już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jakie cudeńka w nim stworzysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Och, już niedługo zacznę na nowo pokazywać moje szyciowe zmagania. Troszkę tylko się zorganizuję, troszkę ogarnę sprawy bieżące, które zaprzątają mi głowę i do roboty!

      Usuń
  9. No, no, jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm....czy to znak, że jest ok ? :)

      Usuń
  10. Świetny pokój, pięknie go wymyśliłaś i rzeczywiście zapowiada się twórczo i wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze niewiele w nim miałam okazję porobić, ale zdecydowanie lubię w nim przebywać. Włączam radyjko i czuję to.....a jak dopieszczę go dodatkami to nie wiem czy będę chciała z niego wychodzić :) Tak, własny pokój do szycia to naprawdę super sprawa. Dziękuję

      Usuń
  11. Wow! No nieźle :)
    Ja mam nadzieję, że kiedyś się takiego królestwa doczekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia się spełniają, więc życzę aby spełniły się również Tobie.

      Usuń
  12. Zaszalałaś. I dobrze. Teraz będzie jeszcze więcej radości z szycia. Dla mnie też ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz nie masz wyjścia; maszyna musi turkotać, stopki pod maszyną musza podskakiwać, kolorowe tkaniny muszą fruwać, a TY/ Ty masz się tym cieszyć i przy okazji cieszyć nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to się cieszę, że nie mam wyjścia :) Ja to się troszkę tak bronię przed takim prawdziwym szyciem a chyba niepotrzebnie. Znajomi namawiają mnie na wyjście z uszytkami do ludzi a ja wciąż mówię "nie"....może teraz się ośmielę, bo takie własne miejsce, w którym siedzisz przy maszynie, czujesz blusa i moc twórczą, nastraja jakoś tak bardziej.....:) Pozdrawiam

      Usuń
  14. Pięknie :-) Dobrze pomyślane.
    Zazdroszczę tej tapety :-)
    Mój pokój to 25 m :p ale została powierzchnia gościnna, no i ja szyję na razie dla zabawy, właśnie tak,że w każdej chwili mogę to zwinąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że maksymalnie wykorzystałam możliwości tego pokoju i pogodziłam własne potrzeby. Do tego niedużym kosztem, bo własnoręcznie zrobione meble to jednak dużo niższe koszty niż kupione w sklepie:) A tapeta...do kupienia w leroy :)

      Usuń
  15. Cudne miejsce stworzyłaś. Aż troszkę zazdroszczę. Takie małe, własne miejsce na ziemi na realizację swoich pomysłów. Oj marzy mi się taki pokoik...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie będę skromna i powiem, że rzeczywiście takie własne miejsce to jest to. Cieszę się, że powstało. Tobie życzę, aby marzenia się spełniły.

      Usuń
  16. Ojej, tu już pracownia stoi, a ja nic nie wiem! Dlaczego ten newsletter o nowym poście przychodzi do mnie z takim opóźnieniem???
    Ładne i b.estetyczne to Twoje wnętrzonko! Wydaje się być optymalnie urządzone, tyle tu półek i schowków. Jeśli jeszcze "w praniu" okaże się maksymalnie ergonomiczne, to ja się nie pozbieram z tej zazdrości ;-)
    Najfajniejsze to chyba układanie rzeczy i szukanie idealnego miejsca dla każdego skarbu?
    No i trzeba będzie zrobić jeszcze update - dodać zdjęcia z nową maszyną :D Na pewno ładnie się zakomponuje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja Ci pomogę się pozbierać:) bo niestety jest i ergonomiczne i .maksymalnie wygodne....dla mnie optymalne. Nawet już przestałam żałować, że jest urządzone troszkę z przymusu w stylu, który mi odpowiada i nie odpowiada:)
      Zanim ja teraz znajdę miejsce dla wszystkich skarbów to minie, oj minie....chodzę po sklepach, szukam pojemniczków idealnych i nie ma, chodzę i szukam tkaniny idealnej na zasłonkę i nie ma....chodzę i szukam i nie ma....:)
      Update z maszyną? Będzie:) ale muszę najpierw tę maszynę dostać, dotknąć, zobaczyć, pogłaskać, pomacać :)

      Usuń
    2. No to niestety nie przestanę Ci zazdrościć! ;-)
      A pojemniczków idealnych nie ma, każdy z czasem staje się za ciasny!

      Usuń
    3. Ale fajnie, będziemy sobie zazdrościć nawzajem:) Ty mi a ja Tobie :) bo mnie zazdrość skręca taka fotograficzna....:) A pojemniczki fakt - każdy robi się za ciasny, podobnie z szafkami. Ja dzisiaj się zastanawiam jak się mieściłam w jednej szafce skoro teraz za nic nie mogę się zorganizować.

      Usuń
  17. naprawdę piknię, ja tez mam pracownie ale brak jej chrakteru...stoły zazdroszczę chociaż mam stół na strodku pokoju kupiony za chyba 100zł to jednak jest trochę za niski ale...mam pracownie!!! i duzą szafę na materiały, miejsce na laptop (czyli kącik biurowy) i długi stół na dwie maszyny i w przygotowaniu szafka na nici :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Adelciu. Ostatnio czytałam Twój wpis z wypiekami na twarzy, podziwiając Twoją pracownię. Zadrościłam Ci( ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i na koniec czytania tak tylko sobie pomyślałam ,, szkoda, że ja nie mam takiego miejsca gdzie mogłabym w spokoju zasiąść i oddać się swojej pasji-- szyciu". Uczę się szyć razem z Tobą. I tak sobie siedziałam, gdybałam, analizowałam i pomyslam sobie, że to moje ,, chciałabym" zamienie na ,, chcę i mogę". Podczas rozmowy z moją siostrą padło zdanie, ze robimy pracownie i otwieramy krawiecki interes. U niej w domu. Jej máz własnie przerabia dla nas pokoj goscinny z widokiem na łąkę i las. No żyć nie umierać! Dziękuję Ci za insiracje. Nawet nie wiesz jak wiele dzięki Twojemu szyciu zmienia sie w moim życiu.
    Ps. A na koniec kupiłam sobie maszyne do szycia. Aby działac;-)
    Pozdrawiam
    Anja

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale masz superowe antyczne maszyny na półkach! :) Wciąż szyją? ;) Swoją drogą, uwielbiam skośne sufity, nawet jesli zabierają sporo przestrzeni uzytkowej. Są za to szalenie przytulne :)
    Należy Ci się własne przestrzeń, skoro spędzasz tyle czasu przy maszynie szyjąc rózne cudeńka. Troszkę zazdroszczę nawet nie samej pracowni, a urządzania nowego pomieszczenia - uwielbiam aranzować wnętrz, zwłaszcza jak można samemu wybudować jakieś meble i dodatki :D Bardzo fajna ta Twoja pracownia z przeuroczą tapetą. Oby było wygodnie i dobrze Ci się pracowało :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Brawo, gratuluję :) Świetnie zaaranżowałaś tę niewielką, trudną przestrzeń. Te mebelki zrobione wraz z mężem idealnie pasują pod skos i na pewno pomieszczą (na jakiś czas hi, hi) Twoje szyciowe drobiazgi.
    I ja będę czekać z niecierpliwością na kolejne uszytki. I na update z nową maszynką - jeszcze raz gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  21. Super!!! Aż zazdroszczę tej przestrzeni, tylko swojej przestrzeni. Ciesz się nią kochana bez wyrzutów ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaangażowałam się w 100% tworząc ten post. Teraz czas na Ciebie, bo przecież wspólnie tworzymy ten blog, choć ja nim administruję. Będzie mi niezwykle miło, jeżeli:

a) zostawisz komentarz pod wpisem - każde Twoje słowo to dla mnie cenna wskazówka i sygnał, że jesteś ze mną
b) polubisz mój profil na FB - dzięki temu będziemy w ciągłym kontakcie
c) możesz mnie śledzić na Instagram i Pinterest, gdzie oprócz szyciowych tematów pokazuję troszkę mego prywatnego życia, ale uprzedzam - nie robię tego zbyt często (brak odpowiedniej ilości czasu)

Jeżeli ten wpis uważasz za cenny, podziel się nim proszę ze znajomym, udostępnij na swoim profilu w mediach społecznościowych.

TOP