sierpnia 05, 2014

Mój szyciowy 'everest'

Miało być zupełnie inaczej...Wyszło jak zwykle:)

Po raz kolejny zastanawiam się czy to coś ze mną nie tak? Siadam do wykroju, czytam instrukcję 'jak szyć' i po lekturze wiem mniej niż przed.... Brak podstawowej wiedzy krawieckiej się kłania czy może już tak mam,  że zrozumieć za nic nie potrafię? Staram się, naprawdę się staram... Moje starania na nic się zdają, bo każda próba szycia z wykroju kończy się tym samym - pełną improwizacją:)


Sukienka z Burdy dla dzieci 2/2014  model 637.  Wg Burdy ta sukienka nosi nazwę "cała w bieli" a opis wskazuje, że jest to 'model z kołnierzykiem bebe i falbankami na podkrojach pach. Mocno się rozszerza od wysokości talii. Guziki na przodzie są tylko dekoracją, a prawdziwe zapięcie jest na tyle. Spódnicę zdobi wiele koronkowych taśm, które wzmacniają nostalgiczny efekt'. Taka nostalgiczno-romantyczna sukienusia dla małej dziewczynki......Spodobało mi się:) Tylko znaczka "łatwe" obok modelu nie było. 

Pierwsza sukienka i od razu iść po całości? Patrzę i patrzę na zdjęcie modelu i myślę, że może jednak spróbuję, bo taka ładna, taka nostalgiczna, delikatna i w ogóle...Materiał mam taki, który w wyobraźni podpowiada mi, że może powstać ciekawy efekt. Koronki też jakieś mam....Czuję, że to jest wyzwanie, które powinnam podjąć. Moja pierwsza sukienka....

Przerysowywanie wykroju z tej wielkiej burdowej płachty to już nie jest duży problem, więc sobie poradziłam rach ciach. Ostatnio wpadłam na pomysł, że wykorzystam klamerki do prania i półpergamin przypinam razem z płachtą z wykrojami a dzięki temu przerysowywanie jest znacznie prostsze (pergamin mi "nie tańczy"). Ten model wyrysowane ma tylko elementy składowe
góry sukienki. Cały dół, falbanki i inne elementy to zwykłe prostokąty, których wymiary są podane i należy sobie takie wyciąć z materiału. Ja na początek zdecydowałam, że wytnę tylko górę i zobaczę co mi się uda z tego zrobić.

I zaczęło się.....Poległam już na pierwszym punkcie instrukcji. Jejku! Dopiero teraz na to wpadłam dlaczego poległam. Dwie godziny obracałam w rękach te kawałki materiału, czytałam instrukcję i nie widziałam. No nie widziałam, że źle wycięłam części przez co, zamiast tyłu w jednym kawałku miałam tył w dwóch kawałkach. Podobnie z przodem...Dopiero teraz pisząc ten post zauważyłam, że źle skroiłam materiał. Teraz już wiem, skąd taka lawina moich klęsk:) Hm...i jak tu teraz opisać moją przygodę z szyciem sukienki? Chciałam  ponarzekać, że opisy Burdy są niezrozumiałe, że to nie dla mnie a się okazuje, że jakbym dobrze wycięła to może by jakoś poszło...Z drugiej strony mogliby napisać a nie kazali domyślać się z rysunku co i jak. No dobra, musztarda po obiedzie:) Napiszę mimo wszystko jak było.

Poległam na pierwszym punkcie, bo zapięcia planowanego przez burdę za nic nie mogłam pojąć. No dobra - nie widziałam jak zrobić:) Nie wiedziałam, bo oni pisali, że powinnam " na tyle naciąć rozcięcie od góry..." a ja nie miałam co naciąć, bo miałam ten tył przecięty na pół. Nie wiem jak mogłam się nie zorientować już wtedy, że problem jest gdzie indziej...Z drugiej strony, dzięki temu miałam okazję wspiąć się na swój szyciowy 'everest'....Postanowiłam, że zrobię zapięcie na zamek. Nie wiem, co mnie podkusiło, bo kiedy ostatnio wszywałam zamek kryty do mojej pierwszej spódniczki, to zbyt dobrze mi to nie wyszło (przeczytacie o tym tutaj- klik). Jakoś się jednak sukienka zapinać musi, więc z przymusu musi być zamek. Taki krótki zamek, jak długość tyłu góry sukienki być nie mógł, więc zdecydowałam, że wszyję dłuższy jak będę miała już doszyty dół sukienki.

Czas zabrać się za punkt 2 instrukcji - pliska z przodu na guziki. Nie mogło się udać z podobnej przyczyny, co z zapięciem tyłu. Mój przód składał się z dwóch połówek, więc...zszyłam te dwie połówki, przestebnowałam dla lepszego efektu wizualnego i z falbanki z guzikami zrezygnowałam. Nostalgiczny charakter sukienki zaczął się oddalać.

Zszyłam boki, zszyłam ramiona, stworzyłam kołnierzyk i dobrze, że zaczęłam myśleć. Burda w planach miała przyszycie kołnierzyka już na tym etapie wraz z odszyciem szyi. Moja sukienka z tą burdową coraz mniej miała wspólnego. Nie miałam wszytego zamka z tyłu, więc ja przyszyć kołnierzyka i zrobić odszycia szyi nie mogłam a przynajmniej nie powinnam:)

Nie miałam falbanki z przodu, więc zaczęłam dumać czy falbanki na odszyciach pach to będzie dobry pomysł. Moja wewnętrzna kontrola powiedziała, że to nie będzie ładnie wyglądać, więc z falbanek zrezygnowałam. Zrezygnowałam też z szycia dołu spódniczki wg planu Burdy, który miał być stworzony z prostokątów. Zachciało mi się dół zrobić z połowy koła. Wymierzyłam, wykroiłam, przyszyłam. Dumna byłam niesłychanie...do czasu przymiarki na żywym organizmie, czyli córce. Niby wyglądało dobrze, ale była zdecydowanie zbyt krótka, tzn. jakoś tak nie leżała dobrze a jeszcze podwinięcie powinno być. Proporcje jakieś nie takie były. 

Dla lepszego efektu wizualnego powstała falbanka na dole. Miała być z tego samego materiału co sukienka, ale po głośnych protestach córki, że "nie chce takiej, bo wyglądać będzie jak Kasia w fartuszku" (dlaczego Kasia to nie wiem), falbanka powstała z fioletowej tkaniny, która idealnie pasuje do kwiatków na sukience. Muszę przyznać, że to był świetny pomysł, bo sukienka tylko zyskała:)

Przyszedł czas na wszycie zamka. W zasadzie nie jest to trudna dla mnie czynność, ale bez problemu to mi idzie wszywanie zamków w poszewkach poduszek (na całej długości) a nie wszywanie zamka do sukienki. Zaplanowałam wszystko skrupulatnie, tzn. gdzie zamek, gdzie początek, gdzie koniec, gdzie będzie odszycie, itp. Wszyłam zamek - nawet wszystko ładnie się spasowało. Zszyłam pozostałą część dołu do zamka i też wyszło, choć bardziej to kwestia przypadku niż mojej wiedzy. Szyjąc ostatnio spódniczkę mi wyjść nie chciało a dzisiaj wyszło.

Pozostało doszyć kołnierzyk, zrobić odszycie szyi, odszycie pach. Zrobiłam jak umiałam. Nie narzekam, bo sukienusia nawet mi się udała, tylko "denerwuje" mnie kołnierzyk, który zadziera się troszkę do góry. Staram się jednak tego nie zauważać:)







Nostalgiczna w planach sukienka w rezultacie okazała się sukienką Adeli inspirowaną modelem 637 Burdy dla Dzieci 2/2014:) Jestem zadowolona z rezultatu i z tego ile się przy okazji nauczyłam. Mój szyciowy 'everest' zdobyty! Pierwsza sukienka uszyta! Oto w całej okazałości:)






Zachęcona, kupiłam wczoraj kolejną Burdę i już mam w planach szycie....wykrój już przerysowany:)


37 komentarzy:

  1. No, mistrzowsko poradziłaś sobie z kłopotami. Uwielbiam czytać o kreatywnych rozwiązaniach w kryzysowych sytuacjach. Ale musiałaś się nawściekać, oj... ale efekt się opłaca! :-) A fioletowa falbanka jest bardzo fajnym akcentem - strzał w dychę :-)

    Swoją ścieżką - jak można nazwać dziewczęcą sukienkę "nostalgiczną" zamiast "romantyczną" lub chociaż "sentymentalną", wszak nostalgia to tęsknota jedynie za ojczyzną... :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że kompletnie się nie denerwowałam:) Podeszłam do tematu z wielkim spokojem:) Generalnie coraz mniej się wściekam przy szyciu...no, chyba, że muszę pruć:)
      Cieszę się, że Ci się podoba. Ja też jestem zadowolona i gdyby nie to, że dzisiaj mam inne zawodowe zawirowania to już pewnie bym siedziała przy maszynie z kolejnym burdowym wykrojem:)

      Usuń
  2. Nigdy nie czytam burdowych opisów, bo i tak nic z nich nie rozumiem. Paradoksalnie w obcych językach jakby nieco bardziej przejrzyście pisali, więc może to też kwestia tłumaczeń.

    Sukienka wyszła słodka. Córa ma dobry gust i dobrze, że uparła się na fioletową falbankę. Ja chyba dałabym jeszcze fioletowy kołnierzyk lub lamówkę przy nim. Pasek z tego materiału też fajnie by wyglądał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasek jest zrobiony fioletowy:) Zapomniałam do zdjęć założyć:) Masz rację - kołnierzyk w fiolecie też pewnie fajnie by wyglądał.

      Usuń
  3. Właśnie dziś, przelądając blogi pomyślałam sobie, że u Adeli dawno nie byłam. Aż sprawdziłam, czy czegoś nie ominęłam :) ale luzik - Adela "góry zdobywa" !
    Śliczna ta sukieneczka! Ciekawa jestem kolejnego projektu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol INA - cieszę się, że Ci się podoba. Dziękuję za tyle miłych słów. Kolejny projekt niemal już na tapecie:)

      Usuń
  4. Fajowa jest:) ja też często mam problemy z tym co w Burdzie wypisują, ale tak jak ty kombinuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kombinowanie to moje druga szyciowa twarz:) W zasadzie całe moje szycie to jedno wielkie kombinowanie:)

      Usuń
  5. Wszystkie przygody warte efektu - pięknie, bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No nawet całkiem nieźle wybrnęłaś! Brawo! Fajna wyszła.Bardziej mi się podoba niż burdowy model. I jestem zaskoczona, że mimo pocięcia przodu i tyłu - korpus sukienki nie wyszedł za ciasny po pozszywaniu. Pewnie duże zapasy na szwy pomogły, co? :))
    Tak sobie myślę, że chyba wyprułabym ten kołnierzyk z zamka ( bo to zamek ciągnie i kołnierz się unosi), wywróciła na lewą stronę i przycięła nadając mu taki kształt jak ma z przodu.Potem zszyć ściegiem krytym.Co Ty na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Miło mi słyszeć:))))
      Korpus nie wyszedł za ciasny dzięki temu, że dodałam do każdego elementu wykroju po 1,5cm zapasu - zgodnie z instrukcją Burdy. To mnie uratowało:)))))

      Odnośnie kołnierzyka - masz rację, to zamek go ciągnie! Ach, że nie wiedziałam tego wczesniej:))) Dziękuję za cenną podpowiedź. W kolejnym modelu na pewno wezmę to pod uwagę a w tej sukience...hm....pruć czy nie pruć...?:)))) I jeszcze ścieg kryty....- nie wiem co to, nie wiem jak, nie wiem.....

      Usuń
    2. No decyzja zależy od Ciebie ;)
      Aleeee...znając twoje zamiłowanie do detali - to pokusiłabym się o to prucie - bo niewiele roboty będzie - a uwolnisz szyję.
      A ścieg kryty - to szycie ręczne, możesz obejrzeć sobie tutaj - http://w-ewkowie.blogspot.com/2014/02/scieg-jryty-czyli-tancowaa-iga-z-nitka.html

      Usuń
    3. Och, te detale...:))) Pomyślałam, że niech zostanie jak jest. Myślałam o tym wszystkim, spoglądałam na córkę, na sukienkę. No i sprułam:))))) Może uda mi się dzisiaj temat ogarnąć i poprawić:)
      A tak w ogóle to wpadłam jeszcze na to, że kołnierzyk ciągnie, bo....przecież wykrój kołnierzyka był na inną formę przodu i tyłu. Po moich niezamierzonych zmianach ten kołnierzyk jest zwyczajnie za mały:) No i chyba powstanie nowy, większy:)

      Usuń
  7. Sukienka wygląda świetnie. Co do tej pliski z falbankami na przodzie, coś sobie przypomniałam. Moja mama w dzieciństwie szyła takie pliski na zasadzie żabotu. Można uszyć osobną, obszytą falbanką pliskę o długości dowolnej - nie musi sięgać do talii. Następnie przymocowuje się ją do przodu za pomocą przyszytych guziczków. Możesz jeszcze teraz uszyć ją w kolorze fioletowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę szkoda, że nie zrobiłaś kołnierzyka w tym kolorze:)).

      Usuń
    2. Świetny pomysł - dziękuję! Kołnierzyk nie wyszedł fioletowy, bo fiolet pojawił się niespodziewanie:)

      Usuń
  8. bo tych opisów to czasem lepiej nie czytać tylko zrobić "na czuja" :) w każdy jednak razie sukienka jest urocza, cudowna tkanina, te lawendowe kwiateczki i falbanka ogromnie mi się podobają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie było - na czuja:) Dziękuję:)

      Usuń
  9. Opisy w Burdzie potrafią zniechęcić do szycia,to prawda... Też to przerabiałam wiele razy i nawet pięć lat szkoły nijak nie pomagało mi zrozumieć czasami o co chodzi...Bywało,że do niektórych wykrojów robiłam kilka podejść zanim siadłam do szycia,a i tak koniec końców też robiłam po swojemu,na tak zwany "chłopski rozum"...Sukienka naprawdę śliczna :). Grunt ,to się nie poddawać. Pozdrawiam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wcale nie jest ze mną tak źle:) Zastanawiam się czasami dlaczego Burda nie zacznie pisać przystępniejszym językiem....

      Usuń
  10. hehe, nieźle się nakombonowałaś:) Właśnie dlatego ja się boję walki z burdą, ale przyjdzie na to czas:) Jak na razię bawię się w przeróbki i " na żywioł" bez wykroju... Już tak uszyłam 3 sukienki dla córki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z zaciekawieniem przeczytałam całą historię :). Problemów trochę było, ale najważniejszy jest końcowy efekt, a on jest super. Sukienka jest piękna, a córka wygląda w niej prześlicznie.
    Pamiętam moje początki z Burdą. Pół dnia czytania opisów, a i tak nie wiedziałam co i jak. Zaczęłam je omijać. Podglądałam jak są uszyte moje ciuchy, te w sklepach, szyłam, prułam, ale i tak wolałam to niż rozszyfrowywanie opisów. Do tej pory ich nie czytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja opisy czytam, ale później zazwyczaj niezbyt potrafię je zastosować:)

      Usuń
  12. Co jak co, ale sukienka warta była zachodu, bo jest świetna :-) super, że się rozwijasz szyciowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, czytałam jak powieść detektywistyczną :) hehehehh
    Ja mało kiedy szyję dokładnie tak jak w Burdzie, zawsze coś tam wymodzę, a potem trzeba z tego jakoś wyjść :)
    Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja chciałabym szyć tak jak w Burdzie, bo nie mam jeszcze na tyle doświadczenia w szyciu ubrań. Chociaż jak widać, nawet bez wiedzy czasami samo kombinowanie tez przynosi efekty:)

      Usuń
  14. Ej, nie wiem, co się stało, ale ani Bloglovin ani facebook nie pokazały mi, że nowy post jest :/ Sukienka śliczna! Doskonale rozumiem Twój ból - ja już przestałam czytać opisy burdy, żeby się nie denerwować. Pięknie Ci wyszło - a falbanka na dole to strzał w 10!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Na FB to wiem, że trzeba wskazać, że się chce otrzymywać wszystkie powiadomienia o nowym wpisie z danej strony. Jak z Bloglovinem to nie wiem....

      Usuń
  15. Piękna sukieneczka! Brawo za odwagę, bo tylko tak zdobywa się kolejne umiejętności.
    Ile ja się denerwowałam nad opisami w Burdzie, jeszcze mi się zdarza. Rzucam wtedy taki opis w kąt i szyję jak mogę. Wychodzi jak wychodzi, ale przynajmniej się nie denerwuję. Z resztą zawsze robię coś 'po swojemu', z potrzeby albo z kaprysu ;-)

    OdpowiedzUsuń

Zaangażowałam się w 100% tworząc ten post. Teraz czas na Ciebie, bo przecież wspólnie tworzymy ten blog, choć ja nim administruję. Będzie mi niezwykle miło, jeżeli:

a) zostawisz komentarz pod wpisem - każde Twoje słowo to dla mnie cenna wskazówka i sygnał, że jesteś ze mną
b) polubisz mój profil na FB - dzięki temu będziemy w ciągłym kontakcie
c) możesz mnie śledzić na Instagram i Pinterest, gdzie oprócz szyciowych tematów pokazuję troszkę mego prywatnego życia, ale uprzedzam - nie robię tego zbyt często (brak odpowiedniej ilości czasu)

Jeżeli ten wpis uważasz za cenny, podziel się nim proszę ze znajomym, udostępnij na swoim profilu w mediach społecznościowych.

TOP