czerwca 20, 2014

Szycie wieczorową porą, czyli spódniczka z półkola po raz pierwszy:)

Planów na szycie w głowie mam wiele, zbyt wiele.Ostatnio nawet powiększyła się moja kolekcja gazet z wykrojami (np. Burda Moda dla dzieci - pisałam o niej tutaj), z których zamierzam coś uszyć. Mam nadzieję, że do końca lata zdążę:)

Spódniczka, którą dzisiaj Wam pokazuję, w planach nie miałam. Powstała spontanicznie wczoraj wieczorową porą. Spojrzałam na leżący w szafie materiał w groszki, który miał być na sukienkę (materiał z końcówek, ma troszkę skaz, ale kto by tam to zauważał) i szybko zdecydowałam, że będzie na spódniczkę. Spódniczkę z półkola....dla córci....Bardzo podobają mi się takie spódniczki z koła lub z połowy koła. Są takie lekkie, dziewczęce, zwiewne. Nigdy wcześniej takiej nie szyłam...

Córkę wzięłam do mierzenia. Szerokość w pasie, długość. Dokonałam stosownych obliczeń, aby wiedzieć jak skroić materiał. Kiedy wydawało mi się, że już wszystko wyliczyłam poprawnie zabrałam się za tworzenie mojej pomocy krawieckiej, dzięki której odrysuję półkole:) Kartka papieru i jest cyrkiel krawiecki wg Adeli:)

Do rysownia musiałam już skorzystać z pomocy męża i pierwsza trudność. Nie wiem, co to za materiał, ale jest taki lejący, że  podczas rysowania na nim, "jeździł" po całym stole. Moja dłoń z dłonią męża jakoś temu zaradziła....

Chwyciłam nożyczki w dłoń i....dobrze, że postanowiłam sprawdzić jeszcze czy długość spódniczki będzie odpowiednia...zmierzyłam centymetrem i klops. Moje wyliczenia może i w zamierzeniu były prawidłowe, ale w praktyce takie nie były:) Mała korekta, ponowne rysowanie i cięcie.

Pasek spódniczki usztywniłam czymś, co nie wiem jak się nazywa, ale wg Pana, u którego to kupiłam, wykorzystywane jest to usztywniania kołnierzyków, mankietów w koszulach. Produkt rewelacja! Naprasowałam, usztywnienie jak się patrzy. Naszyłam pasek do spódniczki i taka dumna byłam, że profesjonalnie wygląda, że tak równiutko itp. Gumka w pasek, zszyłam spódniczkę i córka do mierzenia.....Aaaaaa, nie można jej założyć!!! No tak - pas wymierzony na spódniczkę pasowaną z zamkiem i zapięciem na guzik a ja wszystko zszyłam robiąc z niej spódniczkę na gumkę....to nie mogło się udać, to nie miało prawa dać się założyć na córkę. A taka śliczna wyszła....tak pięknie się układała....tak pięknie wszystko odszyte.....jeszcze tylko podłożenie dołu i byłaby gotowa.....

Mam pruć cały pięknie przyszyty pasek?! Hm....wymyśliłam, że odpruję po kawałeczku przy rozcięciu i wszyję zamek a potem doszyję pasek na tym kawałeczku. Plan miałam, ale kompletnie mi to nie wyszło:(

No nic, sprułam pasek, sprułam wszyty zamek...wyprasowałam i od nowa. Po drodze troszkę się pozłościłam sama na siebie, bo podczas prucia materiał w miejscu prucia się zniszczył. Delikatny jest bardzo.....

Wszywam zamek - kryty w zamierzeniu. Wszywam w jeden bok, wszywam w drugi bok...Wrrrrrr!!!! Znowu to samo! Z krytymi zamkami tak mam, że zazwyczaj jedną część wszyję dobrze a drugą źle. Myli mi się prawa strona zamka krytego i o ile pamiętam, która to prawa strona przy wszywaniu jednego boku o tyle przy doszywaniu drugiej strony już zapominam.....Prucie....Który to już raz przy tej jednej, małej spódniczce?

Kolejne podejście do zamka. Zaznaczam sobie nawet nitką, która strona to prawa....wszywam....Uffff! Udało się. Zamek się zapina, jest dobrze. Teraz czas na zszycie spódniczki od dołu do zamka. Nigdy tego nie robiłam. Złożyłam materiał, ale jak to zszyć, żeby wycelować w szew po wszywaniu zamka? A może wcale nie trzeba celować w szew po wszywaniu zamka? Mądra książka w ruch, czytam i niby wiem.....Szyję, odwracam na prawą stronę, patrzę i.....aaaaaa!!! Źle!!! Pruję.....czytam....szyję.....pruję.....szyję.....tak ze 4 razy. Masakra, co?:) Wreszcie jakoś się udaje, ale przyznaję się, że nie wiem jak mi się to udało. Profeska to nie jest, ale mnie na razie zadowala. Zresztą byłam już tak zmęczona tą z pozoru łatwą spódniczką, że chciałam ją skończyć:) Jak najszybciej skończyć!

Wszywanie paska, podłożenie dołu - przyznaję, byłam już tak zdegustowana tą kreacją, że nie zrobiłam tego dokładnie tylko szybko. Efekt jest taki, jaki jest:) Pasek wszyty, ale nie jakoś super pięknie, podłożenie też można by poprawić tu i tam.....Tak w ogóle to się zastanawiam jak można bezboleśnie podłożyć dół w takiej spódniczce? Ja mierzyłam centymetrem podłożenie, kawałek po kawałeczku i zaprasowywałam. Strasznie wyczerpujące zajęcie. Jaki jest patent na szybkie i precyzyjne podkładanie dołu?

Do mojej spódniczki pozostało mi jeszcze tylko kupić odpowiednie guziki:) Córka zadowolona a to najważniejsze. Zamówiła już taką, tylko do ziemi w kolorze fioletowym i w gwiazdki, i.......


To była spontaniczna szkoła szycia:) Szycie odzieży to niezła lekcja. Niby się człowiekowi wydaje, że już coś tam wie, a jak siada do prostych odzieżowych projektów to upada na pierwszym zakręcie:) Ale warto:) Wam również polecam uszycie swojej pierwszej spódniczki z koła lub połowy koła. Podczas szycia takiej prostej spódniczki można naprawdę wiele się nauczyć.

A oto moje dzieło w całej okazałości. Jak dla mnie za długa, ale za nic nie mogłam namówić córki to skrócenia. Chciała taką a najlepiej jeszcze dłuższą....Cóż, Klient nasz Pan:) Kołuje się, ładnie się układa. Klientka zadowolona.



27 komentarzy:

  1. Mała spódniczka - wielka przygoda! ;-)
    I grochy, i się kołuje - pełnia szczęścia :) Pamiętam, że szyłyśmy spódniczki z półkola na dziewczyńskich lekcjach ZPT w podstawówce, a pracownia była zaopatrzona w maszyny napędzane siłą nóg- nie wiem, jak nam się to udało! Bo teraz po Twojej "dramatycznej" relacji chybabym się nie odważyła, jesteś królową cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważaj się, odważaj:) U mnie wyszła dramatycznie, bo założenia miałam błędne:) Nie, w zasadzie plan był dobry tylko wykonanie niedopasowane do planu:) Druga już pójdzie mi raz, dwa - migusiem:) Tobie też, tym bardziej, że masz już prototyp za sobą:)

      Usuń
    2. Prototyp powstał ze ćwierć wieku temu, miałam chyba prawo zapomnieć, nie? ;-P

      Usuń
    3. No tak, miałaś:) Czas zatem odświeżyć sobie pamięć i uszyć sobie, komuś spódniczkę z polowy koła:)

      Usuń
  2. Haha... ale bym się naklęła na Twoim miejscu :) Ale przy takich bolesnych projektach uczymy się najwięcej. Efekt końcowy super! I teraz każda następna będzie bułką z masłem :) A co do szycia boku po wszyciu zamka - nie mam pojęcia, jak to robić, zawsze się przy tym pocę i efekt jest ... jako taki, ale wolałabym lepszy. Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, mi przy podkładaniu spodu takich sukienek życie ratuje stopka do podwijania. Kosztuje ok. 10-15 zł, a roboty przy niej prawie nie ma.

      Usuń
    2. oooo, taka stopka....muszę się rozejrzeć....

      Usuń
  3. Hehe! Kolejne koty za płoty! Brawo! Najbardziej utożsamiłam się z fragmentem o tym, żeby jak najszybciej skończyć :))) Mam bardzo często tak samo i faktycznie to, co niby łatwe, robi największe psikusy :) Niestety na zadane pytanie się nie wypowiadam, bom cieniutka w te klocki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czasami te z pozoru najprostsze rzeczy stają się takie kłopotliwe w wykonaniu:)

      Usuń
  4. No niezla jazda- jesli chcesz na gumce to kup szeroka gume,zmierz po rozciagnieciu i masz wymiar gory,a dol najlatwiej obrzucic zygzakiem i zawinac na 0,5 cm i ostebnowac przy krawedzi,jak zaprasujesz to nie powinien sie odwijac.Gume w/w zszywasz w okrag przykladasz do talii i po rozciagnietej szyjesz jak chcesz to moze byc widoczna jako pasek ,a taka 2,3 cm to zawijasz do srodka i przyszywasz fajny brzeg na gorze sie robi,ale jak bardzo szeroka spodniczka to moze powstac kilka faldek- zgina po sciagnieciu sie gumy-mam nadzieje,ze pomoglam pozdrawiam Ewa ze swietokrzyskiego :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szycie uczy cierpliwości,najważniejsze to się nie poddawać,jak mówią trening czyni mistrza.Ja osiemnaście lat temu skończyłam technikum odzieżowe,a i tak większości myków szyciowych uczyłam się sama,metodą prób i błędów i uczę się cały czas bo lubię,bo chcę,bo ogromnie cieszy mnie,że z każdą kolejną uszytą rzeczą rozwijam umiejętności.Mam nawet takie szyciowe motto,że jeśli czegoś nie można uszyć,to znaczy,że to nie istnieje,więc trzeba to wymyślić:).Pozdrawiam serdecznie i gratuluję spódniczki,szkoda,że moja zbuntowana nastolatka już takowych nosić nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by się dało tę nastolatkę przekonać:))))))

      Usuń
  6. Sliczna spodniczka :) Napracowalas sie baardzo duuzo ,ale trening czyni mistrza :)Suuuper spodniczka :) Fajnie ,ze sie nie poddalas i uszylas ja do konca :) Pozdrawiam Cie Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie poddałam się:) ale dawno tak sobie sama nie skomplikowałam prostej z pozoru pracy....

      Usuń
  7. Podziwiam! Rzuciłabym w kąt po trzecim pruciu.:)
    Spódniczka wyszła śliczna i najważniejsze, że się podoba.
    Trochę szkoda, bo nie ze spódniczkami raczej sobie nie poeksperymentuję...za to męczyłam się ostatnio ze spodniami alladynkami dla syna, które z alladynkami w końcu nie mają wiele wspólnego;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie wygląda ta spódniczka. A do tego w groszki to już w ogóle dla mnie wygrywa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja też lubię groszki....

      Usuń
  9. Jeśli dobrze rozumiem Twój problem z szyciem zamka, to nie zaczynaj zszywać spódniczki od samego dołu, zacznij kilka centymetrów przed zamkiem, wtedy równo wyjdzie, a później odwróć i szyj w dół od miejsca gdzie wcześniej zaczęłaś. Mam nadzieję, że pomogłam, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pomoc:) Przyznaję i przepraszam - nie rozumiem....ale to pewnie dlatego, że ja muszę widzieć żeby wiedzieć....słowo pisane w szyciu do mnie słabo trafia....

      Usuń
  10. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha czytając cały opis twórczego wieczoru ;))) Bo się łączę w bólu - zgrałyśmy się chyba co do godziny - tyle, że ja mordowałam na maszynie, w tym samym czasie, wiązania do letniej bluzki.Dawno się tyle nie naprułam. Materiał delikatny - czekałam tylko aż zrobi się dziura i na koniec tego dramatu siądę na podłodze i zacznę płakać ;))))) Obie jednak wyszłyśmy bez szwanku - jak widać.Bluzkę swoją zaś muszę obfotografować i niedługo pokażę.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się:) Czekam na Twoją bluzkę:) Pozdrawiam

      Usuń
  11. jaaa,też bym chciała tak potrafić !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą - siadaj do maszyny i działaj

      Usuń
  12. o Mamo! jak czytam o tym pruciu, to aż mi się słabo robi!!!!!
    nienawidzę pruć,... to mój dramat życiowy! ;p
    ale spódniczka wyszła nieźle, Córeczka zadowolona, a dlatego nie dała obciąć, bo pewnie chce być królewną w długiej sukni (a ta jest jeszcze za krótka!) :))))))
    trzymam kciuki za kolejne własnoręcznie uszyte ubrania! :D
    pięknego dnia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola - dokładnie tak! Suknia ma być długa, bo chce być królewną:)

      Usuń

Zaangażowałam się w 100% tworząc ten post. Teraz czas na Ciebie, bo przecież wspólnie tworzymy ten blog, choć ja nim administruję. Będzie mi niezwykle miło, jeżeli:

a) zostawisz komentarz pod wpisem - każde Twoje słowo to dla mnie cenna wskazówka i sygnał, że jesteś ze mną
b) polubisz mój profil na FB - dzięki temu będziemy w ciągłym kontakcie
c) możesz mnie śledzić na Instagram i Pinterest, gdzie oprócz szyciowych tematów pokazuję troszkę mego prywatnego życia, ale uprzedzam - nie robię tego zbyt często (brak odpowiedniej ilości czasu)

Jeżeli ten wpis uważasz za cenny, podziel się nim proszę ze znajomym, udostępnij na swoim profilu w mediach społecznościowych.

TOP